Torture Of Hypocrisy - Random Augmentation

Kategoria: Recenzje
Utworzono: poniedziałek, 31, marzec 2014 20:48
Atrej

 

 

Torture Of Hypocrisy - Random Augmentation

 

Wydanie własne 2014

 

W pierwszym odruchu po sięgnięciu do źródeł dotyczących historii formacji Torture Of Hypocrisy chciałem pochwalić chłopaków, że tak są płodni muzycznie, bo od 2007 roku wydali demówkę, singla i dwie duże płyty, jednak okazało się, że najnowsza produkcja zatytułowana „Random Augmentation” to wznowienie pierwszej płyty, wydanej w 2010 roku, ale w rozbudowanym składzie z wokalistą. Pierwotna wersja zawierała utwory instrumentalne i chwała Bogu, lub komukolwiek, że znalazł się taki Adam, bo dzięki jego wokalom, ta płyta dostała nowe życie.

 

Skoro już przy wokalach jesteśmy to muszę powiedzieć wprost, że są po prostu mistrzowskie. Jest trochę nałożonych efektów, miks growli, screamów, ale też i partii czystych z mocnymi górkami jak w „Crucified Truth”, czyli mocne zróżnicowanie, które wpływa na atrakcyjność tego albumu. Reszta ekipy niech pilnuje Adaśka, bo trafiła im się prawdziwa perełka. Innymi atutami zespołu i tej płyty są dobre technicznie solówki, miażdżące breakdowny, zwolnienia, załamania rytmu i quasi progresywne wygibasy. Na plus należy zapisać także solidnie dopieszczone, masywne brzmienie całości z nisko strojonymi gitarami, co dodaje muzyce ciężaru i kopa. Jedynie do perkusji można by się deczko przychrzanić, że brzmi zbyt syntetycznie, jak na początku „Psycholust”. To wszystko jednak nie znaczyłoby nic, gdyby nie same kompozycje, a te są pierwszego sortu - zaawansowane technicznie, dojrzałe, przemyślane i świetnie zaaranżowane.

 

Gdyby tak bawić się w określanie stylistyki, w jakiej zespół się obraca, to najprościej byłoby powiedzieć, że jest to solidna porcja tradycyjnego thrashu połączonego z melodyjnym, modnym obecnie death metalem w stylu skandynawskim oraz domieszką groove’u. Wprawne ucho wyłapie także elementy industrialu w stylu Fear Factory. Najwięcej jednak skojarzeń mam z Testamentem z okresu „Low” i „Demonic”, późniejszym Exodusem oraz Machine Head. To jednak tylko luźne skojarzenia, bo jednak Torture Of Hypocrisy wkłada w te kompozycje dużo siebie, własnej inwencji, duszy i wygląda na to, że jeśli w przyszłości będą chłopaki szli dalej tą drogą, mogą zajść daleko. Debiutancka (bo z nowym składem) płyta tej formacji to jedna z ciekawszych propozycji ostatnich miesięcy na polskiej scenie. Niewielu robi takie rzeczy, a szkoda. Oby się rozwinęło jak najlepiej.

https://www.facebook.com/tortureofhypocrisy

  Atrej